Programista i artystka pod jednym dachem.

Czy to możliwe by umysł ścisły i artystyczny tworzyły zgrany duet? Jak dojść do porozumienia gdy jedna strona chce praktycznie i nie zwraca uwagi na efekty wizualne, a druga upiera się by było również „ładnie”?

Piszę o tym półżartem – półserio, wiele jest bowiem relacji, gdzie pojawiają się jakieś zgrzyty. Mam tu na myśli wnętrzarskie zabiegi, a relacje mogą odnosić się zarówno do par, rodzica i potomka, czy np. klienta i projektanta. Temat jest na tyle luźny, że można go dopasować do wielu płaszczyzn zawodowych jak i tych prywatnych. 🙂

Ale do rzeczy 😉

…Kupno mieszkania, nareszcie nasze własne gniazdko, zaplanujemy je i urządzimy tak jak zawsze chcieliśmy. Będzie bajecznie i na naszych zasadach! taaak czyli na jakich, skoro każde ma swoją wizję? Mój partner (programista) jest bardzo praktyczny, mocno stąpa po ziemi i  jest uparty jak osioł. Ciężko go przekonać do rzeczy które są inne niż wszystkie, czasem kontrowersyjne. Ja artystyczna dusza, plastyczka z zawodu, mam mnóstwo pomysłów na minutę (czasem szalonych)  i lubię się otaczać pięknymi przedmiotami. Obojgu nam zależy by miejsce w którym mieszkamy było dobrze zaaranżowane. Dobrze czyli tak by każde było zadowolone, no i tu pojawia się problem, bo np. ja nie chcę mieć w salonie lampy która wygląda jak gwiazda śmierci, a maniak Gwiezdnych Wojen owszem chciałby.  I weź tu człowieku się spełniaj artystycznie, jak słyszysz tylko hmmm niee, nie widzę tego, no nie wiem…Kurka ale jak wiem!

Przykładów takich jest wiele, obecnie na tapecie jest np. misja fotel…

FOTEL BIUROWY DLA PROGRAMISTY – misja jedna z wielu…

– no dobrze, jeśli koniecznie potrzebujesz to kupmy ten fotel ( co z tego, że fotele biurowe są okropne same w sobie, ale niech już będzie, w końcu wywalczyłam lampę z piór, to niech ma ten fotel ;p)

Oglądany wcześniej fotel z Ikei, który by się wpasował we wnętrze, jednak okazał się nieodpowiedni i zastąpiony jak zwykle hardcorowym pomysłem na fotel, niczym wyjęty z formuły 1! Co ja się czasem natrudzę, żeby nasze mieszkanie jednak wyglądało spójnie…

-nieee chyba żartujesz, bez przesady ten fotel nie pasuje! Chyba, że do garażu.

-Jak to bez przesady, ma być wygodny i ma dobre recenzje. Biorąc pod uwagę komfort pracy, mam gdzieś jak to będzie wyglądać.

Nooo i tu bracie nadepnąłeś na czuły punkt artystycznej duszy. Jak to nie ważne jak to będzie wyglądać.?! Dla projektanta to jak być albo nie być!

-Ja nie mam gdzieś, można znaleźć fotel, który będzie się komponował z tym co już jest i taki, który będzie wygodny! Nie bądź ignorantem!

-Ok to taki znajdź Pani mądralińska!

Ooo kochany ja nie znajdę?? Ja?! To patrz…

Takich historii jest wiele 🙂 Misja fotel nadal trwa, na szczęście oboje mimo, różnych poglądów potrafimy pójść na kompromis i się ostatecznie dogadać. 🙂 Grunt to rozmowa i elastyczność 🙂 Projektowanie to nie tylko własne ambicje artystyczne, to także umiejętność słuchania i wdrażania takich rozwiązań, które będą odpowiadać tej drugiej stronie.

Z perspektywy czasu stwierdzam, że moim  najtrudniejszym wyzwaniem projektowym jest nasze mieszkanie, bo to mój kochany programista jest najtrudniejszym klientem ever 🙂 No może z wyjątkiem segmentu naszych przyjaciół 🙂 Mam się na kim szkolić 😀

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close