Weź mi Pan namaluj…

Tytuł mógłby brzmieć po prostu Proces Projektowy, ale sęk w tym, że nie każdy pracę twórczą traktuje poważnie. Nie raz słyszałam „a takie parę plam to ja sam mógłbym machnąć”, albo „też mi filozofia, postawić parę kresek w programie..”, lub ” Projektowanie wnętrz?? toż to dobieranie poduszek i innych pierdół”. Na pewno nie jeden twórca słyszał inne podobne uwagi. M.in. tak ciężko jest wycenić naszą pracę, bo nie wielu rozumie, że za tymi kilkoma plamami lub kreskami, kryje się czas, koncepcja, wiele prób i błędów, emocje, często nawet kawałek duszy. I nie, wcale to nie jest górnolotne ani śmieszne. Zastanawiające jest jednak to, że skoro to takie błahe, to czemu wszyscy nie malują, nie tworzą muzyki, nie komponują, nie projektują? 

Tym bardzo poważnym wstępem, chciałabym uświadomić iż praca twórcza, bez względu na rodzaj i branżę, pomijając kwestie emocjonalne, opiera się na często żmudnym i pracochłonnym procesie. To nie jest tylko napisanie tekstu, czy wyrysowanie paru kształtów w jakimś tam programie, lub napaćkanie paru kropek i kleksów na płótnie. Zwykle wszystko opiera się na jakichś wcześniej przemyślanych zasadach i gdzieś tam jest jakiś plan stworzenia. W odniesieniu do UX również, dlatego dziś krótko o modelowym procesie 😉

work-4051777_640

Tak jak wspomniałam w poprzednim poście What the hell is UX zasady związane z projektowaniem doświadczeń użytkownika, można odnieść do wszystkiego co nas otacza. Wspominam o tym, ponieważ każdy proces projektowy jest zwykle bardzo podobny, a zasady nie zmieniają się tak szybko jak technologia, są często ponadczasowe, czy to projektujemy interfejs aplikacji, czy też wnętrze domu, czy jakiś dizajnerski przedmiot codziennego użytku, etc. Szczerze mówiąc proces projektowy możemy odnieść nawet do życia codziennego, podczas robienia zakupów, czy szykowania przyjęcia chociażby. Ale do rzeczy!

W UX najczęściej korzysta się z metodologii zwaną Design Thinking – czyli myślenia projektowego, według którego najważniejszy jest człowiek, czyli nasz użytkownik dla którego projektujemy. To na użytkowniku powinniśmy się więc skupić i postarać się jak najlepiej go poznać, co lubi, co nim kieruje z czym się zmaga, jakie ma potrzeby i oczekiwania, względem tego co projektujemy.  Zanim jednak przejdziemy do badań i analizy naszego użytkownika, musimy mieć jakiś pomysł. W kolejności wygląda to mniej więcej tak:

Przechwytywanie

Przejdźmy przez ten schemat zwany podwójnym diamentem projektowania. Zaczynamy od pomysłu jaki chcemy wdrożyć, lub od problemu jaki chcemy rozwiązać. Weźmy przykład z życia np. impreza urodzinowa, my jesteśmy gościem i nie wypada przyjść z pustymi rękoma. To jest nasz problem do rozwiązania i punkt wyjścia. Co dalej?

Faza I – Koncepcja

chalkboard-620316_640

Tu wracam z badaniami, to właśnie moment na wszelkie analizy, zbieranie informacji o naszym użytkowniku, jego potrzebach i bolączkach. W tym momencie należy zadać sobie pytanie „Dla kogo projektuję?”, ” Kim jest osoba, która będzie korzystać z mojego produktu/dzieła, które tworzę?”, „Czy ta osoba ma jakieś przyzwyczajenia, upodobania, co ją irytuje, a co zachwyca?”

Dokładnie tak jak podczas planowania zakupu prezentu urodzinowego. Nie lecisz do sklepu i nie bierzesz czego popadnie, tylko analizujesz, co może się spodobać osobie obdarowywanej, czy woli rzecz praktyczną czy może niekoniecznie. Jaki ma gust, może jeśli to będzie jakaś dekoracja do jej wnętrza, no to czy będzie pasować? Wiele jest pytań na które musimy sobie w tej fazie odpowiedzieć, by nie nawalić na starcie.

Faza II – Strategia

Kiedy już mamy jakieś pomysły, znamy cele i upodobania naszego użytkownika, przychodzi czas na podsumowanie naszych badań i obmyślenie strategii działania, najlepszej z punktu widzenia klienta/użytkownika. Zawężamy zakres możliwości, ograniczając się tylko do tych, które będą najlepsze dla użytkownika.

plan-2372176_640

 

Czyli dajmy na to, że jubilat jest fanem muzyki rockowej, to wiemy już, że raczej bilety na koncert disco polo, być może nie będą trafnym wyborem. (Chyba, że mamy konkretny plan i chcemy celowo, nakierować tę osobę na inne ścieżki poznawcze :)) Ale raczej będziemy szukać czegoś co trafi w gusta i zadowoli naszego delikwenta co kończy kolejną wiosnę. W końcu to jego dzień!

Faza III – Architektura, design, wdrożenie

Kiedy już doszliśmy do zrozumienia problemu, mamy wstępne pomysły i znamy naszego użytkownika, możemy przejść do generowania trafionych rozwiązań odpowiadających potrzebom klienta i zacząć tworzyć prototypy, szkice, rysunki, makiety, mock’upy.

sketch-book-455698_640

Najpierw te mniej szczegółowe, ogólne, skupiające się na głównych celach, a potem dodając szczegóły, posuwamy się coraz dalej, aż do efektu końcowego. (W przypadku produktów cyfrowych, równocześnie z projektantami pracują też developerzy, którzy wcielają w życie ich pomysły. Bez nich nawet najdoskonalszy projekt nie ujrzałby światła dziennego. Także to wielka machina bazująca na wspólnej pracy.)

W odniesieniu do zakupu prezentu, może to być stworzenie listy najbardziej trafnych prezentów i wybranie się na oględziny do sklepu, w celu porównania cen, jakości i ogólnie zobaczenia co tam dają dobrego, mając na uwadze cały czas naszego jubilata.

Faza IV – Testy i optymalizacja

Gdy już mamy prototyp naszego projektowanego produktu/usługi, należy ją/go przetestować, pod kątem działania i jakości. Czy występują jakieś błędy, czy coś można ulepszyć, uprościć, może czegoś brakuje, co trzeba dodać, albo z czegoś zrezygnować. Staramy się ulepszyć nasze dzieło, by było jak najlepiej odpowiadające na potrzeby użytkownika, by było spójne, przejrzyste, łatwe w zrozumieniu i atrakcyjne pod każdym kątem.

http://huntrisksolutions.com/business-process-improvement/
Hunt Risk Solutions

W przypadku zakupu prezentu, mogą to być konsultacje z osobami, które znają jubilata. Decydujemy który z potencjalnych wyborów, będzie najbardziej trafiony, robimy selekcję. Czasem okazuje się, że pierwszy wybór był jednak lepszy, no to wracamy do niego itp. 😉 To ostatni moment zanim kupimy to wymarzone coś, wiec trzeba wszystko dokładnie przemyśleć, a potem… to kupić.

Faza V – Publikacja

Ostatnia już faza czyli publikacja, to moment oddania naszego dzieła klientowi. To też jest etap rozwiązania problemów klienta, i zrealizowanie jego celów.

W nawiązaniu do przykładu, jest to moment wręczenia prezentu jubilatowi i modlitwa o to, aby mu się spodobał 😉

Tak mniej więcej wygląda proces projektowy, dlaczego mniej więcej? dlatego, że każdy projekt wygląda inaczej, ludzie są inni, maja różne cele i potrzeby, jest wiele różnych czynników wpływających na przepływ i czas trwania tego procesu. Często też faza III I IV się zapętlają, bo nie od razu da się wszystko zrobić idealnie i własnie po to się wykonuje testy, by móc wykluczyć pomyłki i stworzyć coś naprawdę super extra. Tak jak w życiu, nie zawsze da się wszystko przewidzieć i nie na wszystko mamy też wpływ.

Mam nadzieję, że udało mi się choć trochę przybliżyć jak to się kręci, i że praca twórcza nie jest bezmyślna i przypadkowa. Wbrew pozorom jest dość trudna, bo nie łatwo jest pogodzić wszystkie elementy i ciężko jest też wszystkich zadowolić, ale gdy się to uda, daje naprawdę ogromną satysfakcję i poczucie dumy. 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s